Płynie 16 ta noc odkąd jestem chory, co mi jest chuj wie jak większość rzeczy. Jakieś zapalenie górnych dróg oddechowych, infekcja, a może zapalenie zatok przynosowych. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spędziłem 15 dni pod rząd w domu. Dziś jadąc do doktora G mijając tą samą trasę, którą mijam prawie codziennie od 10 lat nie licząc 6 tygodni w Galway, czułem jakąś świeżość, jakbym spędził gdzieś poza bazą szmat czasu i wrócił w rodzinne strony. Jak się idzie/jedzie tą samą drogą po raz czterocyfrowy raz to nie robi to na tobie żadnego wrażenia, bo jak może to robić wrażenie, ale chuj dzisiaj zrobiło. Na marginesie to jak to życie mija to jest awruk jebane getto. Osho z którym się prawie zawsze zgadzam by zbeształ taki tryb, jak można żyć tak bez przygód, człowiek nie jest przystosowany do takiej monotonii. Życie jest dynamiczne a nie statyczne, a robimy z niego nienaturalnie to drugie, dlatego póki jeszcze oddycham zawsze będę sobą niósł jakąś antysystemowość – pierdolę to bagno, wkurwiony jestem codziennie że daję przegubami grunt kajdanom, ale zmienić to może jedynie Asteroida Aphopis, za którą się modlę żeby nie odbijała i trzymała kurs. Tak więc dokańczając ten wątek pokonywanie tej samej drogi po raz czterocyfrowy raz zrobiło na mnie jakieś wrażenie, choć nie powinno. W ogóle samopoczucie w stanach około przeziębieniowo-grypowych jest paradoksalnie czymś co bardzo przeżywam, ledwo żyjąc. Jako że od lat nie wracam wspomnieniami do dzieciństwa, jak bym zobaczył zdjęcia sprzed 10 lat czy dalej to bym dostał mordy wściekłego kibica z Moskwy i chciał coś zaraz rozjebać, to karmię się wspomnieniami samego siebie ze sobą. Jako mały chłopiec byłem synestetykiem, przez węch czucie słuch i wzrok stawały się inne, błogostan, marzenia senne Freuda jak zwał tak zwał. Stan umysłu jest wykurwisty jakbym zajebał jakiś magiczny pył do kluka i czuł miłość.
O co chodzi ?
Dzień się tak potoczył że się znalazłem gdzie się znalazłem. Ten magiczny stan zajebania grypą ? Długobyt w domu ? Może coś z tego, ale nie może, a już na pewno Ogrody Nocy. Laslie kupiła mnie swoją rolą łatwo ale w sposób złożony, tak jak kupujesz flachę w weekend ale zawierasz umowę sprzedaży – nieważne. W życiu rozjebało mnie może kilkanaście filmów na ok. 500 ten jest numer kilkanaście plus jeden. Poza paroma bzdurami, na które da się przymknąć oko z perspektywy całego filmu, Laslie rozjebała mi łeb, że siedzę o 4 nad ranem i prawie tu jakieś banialuki jak Śrubokręt od Zibiego o Up To Date Festival w Białymstoku.
I co ? I gówno. Już w połowie jesteśmy trupami gwoli przypomnienia hehe. Świat stanął na chuju bo zmarła Przybylska i pies to jebał na Garbarach na onkologii co chwilę ktoś odjeżdża bliżej mi do nich mimo że nic zupełnie o nich nie wiem.
Rola Laslie mówi jedną ważną prawdę. Jak jesteś outsiderem, wyautowanym wyrzutkiem jak Ridel Rysiek, Liz Murray, Dyjak, reprezentacja Monaru, Szczur w Koronie, Edgar Menciu i wielu innych, to masz przejebane. Widok powszedni, w miarę zadowolenia, czasami nawet sielanki rozpierdala ci układ nerwowy i łzowy jak sztorm pelerynę na zwykłej Omedze. Wszelkie powroty do normalności z autu kończą się fiaskiem. Turaj reguły gry są inne. Przyjmijmy że większość gra przy pełnym oświetleniu i ładnych trybunach, mają uśmiechy na mordach które prawie nigdy nie schodzą, za co jebać wesołków od Kompletnego Ubliżenia nie zmieniłem zdania. My gramy na bocznej murawie przy jednym zardzewiałym jupiterze, krzesełka wyglądają jakby miały 40 lat i miejsc jest dla paru kibiców. Stroje mam podziurawione jak nasze psychiki, ale biegniemy dwa razy szybciej i dwa razy mądrzej. Prawdę mówią bloki i nie są chujowe jak prawie każdy fristajlowiec na WBW. Mam nadzieje że mnie rozumiesz, są fajne i mają zasady, wszelkie formy apostazji są widziane jak bojówka przeciwnej drużyny. I jak tak sobie gramy na tej bocznej płycie to z wyrazem wzroku - współczucie wsadź se w dupę, nie żale się, bo nie jestem ciotą, ale jak jesteś w porządku to ci pomogę. U ludzi na ogół rozpoznaje to że są chujowi w ciągu paru minut hołdując zasadzie jak nie pasi mi zarys nie przypasisz też w detalach. I większość ludzi w ciągu pierwszych pięciu minut pokazuje się z takiej strony że pies ich jebał. Nie wiem czy też tak masz ale dlatego właśnie uwielbiam się fascynować ludźmi których nie znam, potem jest tylko gorzej. W ogóle nie licząc PRO166 wydaje mi się że spośród kilkuset ludzi których poznałem, na palcach dwóch rąk stolarza bym policzył osoby które bym chciał w chuj długo poznawać. Natura prawie wszystkich jest taka że reprezentują sobą nijakość albo nic. Nie ma w nich tego zacięcia które często to jedynie czuję u rosyjskich książkach. Gadać mogę z pisarzami z Rosji całuj różnice pizdo bez smaku i naturalnego zapachu. Koniec dygresji.
Laslie była uroczą dziewczynką, pierwszym słowem pierwszym kontaktem kupiła serce Mencia. I teraz tak, miałem obawy że rozjebie laptopa jak za każdym razem gdy wchodzi wątek pedofilski – tak po prostu mam. Są to rzeczy fundamentalne, jak w matematyce. Co to jest punkt prosta ? Pojęcie pierwotne którego nie definiujemy. Tak samo jest z małymi dziećmi które rozpierdalają swoim wdziękiem i charyzmą dając ci miłość. Dlatego dobre chłopaki a potem dobrzy ojcowie kochają swoje córki tak że nie ma drugiej takiej miłość na świecie. Jest zabronione być dla nich nie miłym czy nie okazywać ciepła. I za tą zasadą wjeżdżam na emocjach, bez zastanowienia jak uliczna partyzantka. Moje poczucie jest takie że jak dzieje się krzywda małemu dziecku, to życze ci szmato Scleroticus Multiplex. Jak zapytasz mnie w tej chwili back in the pytania z dzieciństwa kim chciałbyś zostać ? To pozycji Edgar Menciu lat zaro 27, mógłbym zostać pracownikiem od znęcania się nad pedofilami i jechałbym z nimi jak Samuel L Jackson w filmie pt. Bez Reguł. Ostatnio dużo myślę; moja nienarodzona córką z obecnej perspektywy, obawiam się że może się nigdy nie narodzić. I nie żale się tylko na chłodno staram się wyczuć przyszłość.
Horyzont się przesuwa jeszcze dalej, nie żebym bym był blisko spojrzenia w lustro z samozadowoleniem, ale moja misja nie wystartowała nawet. Wrzesień był najlepszym miesiącem w przeciągu ostatnich 6 lat mojego życia. To jak mało pomagam innym przesądza o tym że to samozadowolenie na mojej mordzie nigdy nie wystąpi. Ostatnio trzeźwość mija pożyteczniej niż kiedyś, nie wyobrażam sobie bombać gorzoły bez przerwy, czy jarać dzień w dzień, biorę życie na surowo, przytomnie i świadomie na tyle na ile pozwala powszedni stan umysłu w tym jebanym getcie. Mów mi Menciu i pamiętaj o mnie i o śniegu jak o jednym. Jesteśmy przy połowie a nie zrobiliśmy prawie nic z rzeczy o których marzyliśmy. Jesteśmy tutaj sami jak nasi ojcowie soliści przy stole z alkoholem. I nie zwalnia to z obowiązku bitewnego podejścia do życia. Jestem z generacji zbudowanej z wykurwiście twardego budulca i pedalski lament w stylu rapera Zeusa że życie jest ciężkie ostatni rok dwa miałem ciężko czuje się jak przegrany śmieć itd (to gówno w którym tylko bit może się powinien podobać, nic innego, ma prawie 8 mln; i jeśli licznik nie był pizgany do przodu to wychodzi na to że ten kraj trzeba zgeneralizować do dominacji homoseksualistów) każe mi się oddzielić od tej niemęskiej postawy i chuj wie czy waszymi rodzicami było dwóch pedałów czy dwie lesbijki, bo ja reprezentuje 100% hetero. Pies to jebał czuje chandrę, ale to jest wrodzone u mnie, jak popęd płciowy i nienawiść, od zawsze. Moje ziomy już nie piją Absolwenta. Odkąd szatańska Wyborowa czy każda jedna Whiskey wzięła moich najukochańszych kolegów na ciemną stronę mocy czuje się jeszcze bardziej sam, ale to tylko jak piję , czyli ostatnio raz na miesiąc. Koniec notatek z autu. Edgar Menciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz